Człowiek rodząc się na tym świecie, styka się z tym co zewnętrzne jako pierwsze. Dostaje życie, którego, sam sobie nie dał. Tak samo wiary, człowiek nie produkuje sam z siebie, lecz ją otrzymuje w darze. (KKK 166) Do życia wewnętrznego, do życia wiary, potrzebuje być wprowadzony przez tych, którzy są starsi i dojrzalsi, w wierze, modlitwie, wieku. Jednak funkcjonując nawet w sprzyjających warunkach, człowiek otoczony przez ludzi modlitwy, będzie zmagał się z tym co zewnętrzne, cielesne, bo to pierwsze, czego doświadczają zmysły. Zatem chrześcijańska modlitwa jest walką duchową. Walką z myśleniem tego świata, opartym na pożądliwości, dążeniu do maksymalizacji efektywności, pragnieniu dominacji i bycia w centrum. (KKK 2725) Obcowanie z Bogiem w modlitwie, sprawia, że tron serca człowieka, na którym, bez szkody, może siedzieć tylko Jeden, okupowany jest właśnie przez Tego Jednego. Walka toczy się o to, by ta Osoba, czyli nasz Bóg, z tronu nie została przez nasze wybory, upadki i brak uważności – zepchnięta. 

Modlitwa jest niczym serce, które pompuje krew do krwiobiegu Nowego Człowieka – obmytego przez Chrzest, odkupionego w Chrystusie. Jeśli braknie tego „narządu”, jeśli przestanie on bić, braknie też życia, które on w członki „pompuje”. (KKK 2697) Tak jak fizyczne serce, nasza modlitwa może być wystawiona na wiele „substancji”, które skutecznie mogą zakłócić jej wpływ na całe ciało. Jest to coś, jak stale konsumowane tysiące kalorii z ociekających tłuszczem hamburgerów, które potrafią mieć niekorzystny wpływ na funkcjonowanie serca. Te substancje mogą serce i cały układ krwionośny niszczyć. Tak i modlitwę próbują zatrzymać lub zniszczyć: pycha, wyniosłość, chęć pozostawania niezależnymi, zdawanie się tylko na swoje wysiłki, zatwardziałość, zniechęcenie, rozpacz, oschłość, znużenie, smutek. To, co zewnętrzne wespół z naszym nieprzyjacielem mówi: modlitwa nie ma sensu, jest nieefektywna, po co ci coś, co nie przynosi żadnej korzyści zewnętrznej? Po ludzku myśląc, w zgodzie z mentalnością tego świata – modlitwa nie przynosi żadnych korzyści. W natłoku spraw, które każdy chrześcijanin posiada w swoim życiu, związanymi z rodziną, finansami, pracą, pasją i całą resztą, tak naprawdę, mało znaczących rzeczy w porównaniu z wiecznością, możemy powiedzieć: nie mamy czasu na modlitwę. (KKK 2726) Do tego dochodzi cała reszta wymówek powiązana z lenistwem, chęcią zajęcia się tylko rzeczami zewnętrznymi, jak oglądanie filmów, seriali, słuchanie muzyki, oddanie się przyjemnościom cielesnym jak jedzenie czy niekończące się doskonalenie ciała, zdobywaniu coraz wyższych kwalifikacji w imię źle pojętego rozwoju, który stawia człowieka i jego wysiłki na pierwszym miejscu czy też zajmowanie się tylko tym, co może przysporzyć nam ludzkiej chwały, jak dopieszczanie dzieł sztuki, którymi później możemy się szczycić i otrzymywać za nie pochwały i nagrody. 

Choć wiele z tych rzeczy samo w sobie złymi nie jest, to większość z nich, niewłaściwie umocowana w naszym życiu lub stojąca na piedestale – sprzeciwia się modlitwie albo od niej odciąga. Człowiek myślący tylko na sposób cielesny, przystępując do modlitwy naraz ma tysiąc myśli o tym, co jest niezbędne do wykonania i wszystko to, wiąże się z tym, co jest obecne w naszym życiu, ale niestety – tylko zewnętrznie. (KKK 2726) Słowem: walka w modlitwie w dużej mierze toczy się między tym, co jest „nabywalne” i „wymierne”, a tym co jest „darmowe” i „tajemnicze”, bo modlitwa jest darem i to darem tajemnicy – Boga. A wobec takich rzeczywistości, człowiek po ludzku pozostaje bezsilny. Może tylko przyjąć darmowy dar, który Bóg mu daje… i to dar, który trudno zrozumieć, a który jest niezbędny do rozwoju więzi z Bogiem. Czy wystarczy człowiekowi uniżenia, aby mógł to zrobić? 

Zatem człowiek, który się modli – musi najpierw stawić czoła temu wszystkiemu. Potrzebuje na skutek nawoływania Ducha Świętego, który prowadzi nas drogą modlitwy, zaufać i uwierzyć w to, że naprawdę może „zmarnować czas” dla Boga, pomimo wszystkiego. Potrzebuje on prawdziwego nawrócenia, przemiany myślenia i funkcjonowania, aby nauczyć się modlitwy w wierze, ponad i pomimo tego, co czuje lub pojmuje. (KKK 2609) W tej modlitwie jest też wezwany do czujności, uważności, aby żadne Słowo, nie upadło na ziemię. W świecie miliona bodźców, czujność i skupienie na Bogu jest prawdziwą walką, którą toczy w każdej minucie. (KKK 2612) 

Od miejsca modlitwy, w określonych warunkach i czasie, walczymy o to, by wejść w modlitwę nieustanną, która jest powołaniem każdego wierzącego. Pytanie – czy zechcemy o to walczyć. Czy będziemy na tyle uniżeni, zależni jak dzieci, spragnieni Wody Żywej, bez której nie da się prawdziwie żyć i przynosić owoc w Chrystusie. (Mt 19,14; J 7,37-39) Czy postawimy na „siebie”, czy też pokornie pochylimy kark, aby pozwolić Bogu pompować krew w nasze serce – krew, która niezbędna jest do właściwego funkcjonowania całego ciała. Modlitwa lub jej brak. Najważniejsza walka, jaką toczy chrześcijanin.