,,Potok, przy którym ukrywał się Eliasz, wysechł, gdyż w kraju nie padał deszcz.” (1 Krl 17, 6)

Więc jaki cud byłby podręczny? Deszcz. Dlaczego nie? Po co ruszać Eliasza z miejsca, po co wywlekać go z kryjówki, czy mu już nie dość ciężko?

Ale Pan mówi: wstawaj, szykuj się.

Potem Eliasz dostaje jeszcze bezczelniejsze instrukcje: pójdziesz za granicę i będziesz na garnuszku u biednej wdowy samotnie żyjącej z synem.

Czyli coś nie do pomyślenia. W czasie suszy, gdy wszystkim jest ciężko, zamiast starać się jakoś ciągnąć po swojemu na własnym terenie, on ma iść za granicę, na obczyznę! Mało tego, ma być zdany na łaskę obcej wdowy, czyli osoby, która obok sierot i chorych i tak ma już najciężej w społeczeństwie.

Poza tym – wielki prorok zależny od jakiejś kobieciny?

Nawet Tim Burton nie wziąłby tak ekscentrycznego scenariusza.

Jestem strasznie ciekawa, co myślał wtedy Eliasz. Autor tekstu elegancko to przemilcza. W każdym razie, co by nie myślał w duszy, rusza.

Gdy dociera na miejsce, najpierw prosi wdowę o wodę do picia. To jeszcze się mieści w zwyczajowych standardach bliskowschodniej gościnności. Ale gdy już prosi o placek, kobieta wybucha: chłopie, ledwie dla mnie i mojego syna starczy na ostatnią porcję, zanim umrzemy z głodu – masz tupet prosić o taką przysługę!

Zrób, zrób. Najpierw dla mnie, a potem dla was – i zobaczysz, że dzban mąki się nie wyczerpie, a baryłka oliwy się nie skończy.

Aż spadnie deszcz.

I ona uwierzyła. Może dlatego musiał się tłuc aż taki kawał drogi, bo Bóg wiedział, że tylko u tej kobiety znajdzie wiarę brawurową wprost proporcjonalnie do fatalnych okoliczności.

~~~

Cały Bóg.

Ile razy wywleka cię ze spalonej kryjówki, mówiąc zupełnie niedorzeczne wskazówki?

Jak: idź w nowe właśnie dlatego, że się boisz i nie masz siły.

Wstawaj, szykuj się.

Jak: zaryzykuj relację z nowymi ludźmi właśnie dlatego, że wszyscy wokół okazali się daremni. Są tacy, u których wiara jest tak brawurowa jak tego teraz potrzebujesz. To cię uniesie.

Wstawaj, szykuj się.

Bądź zależny od obcych okoliczności, osób, miejsc, rozwiązań, koniunktury – bo Ja będę z tobą i wszystko poprowadzę. Będziesz zależny ode Mnie.

Pozwól się zająć tobą człowiekowi wiary, pozwól mówić do swojego życia komuś z zewnątrz, mądremu i sprawdzonemu. Czasem twoje życie nie zmienia się tylko dlatego, że to ty jesteś ,,najmądrzejszy”.

Daj się zaskoczyć cudem, na który nie czekałeś.

Kiedy czekasz na deszcz, daj się zaskoczyć baryłką oliwy i dzbanem mąki, które się nie skończą, aż lunie.

Daj się zaskoczyć cudem niepodręcznym.

Po co tak? U mnie w domu mówiło się na to: ,,robić coś okrężną przez Bojków”. Mieszkaliśmy w Knurowie, więc trasa wiodąca przez jedną z dzielnic sąsiednich Gliwic byłaby absurdalną stratą czasu.

Okrężną przez Sareptę Sydońską.

Dlaczego Bóg to robi, ,,traci” czas? Bo my ekscytujemy się celem, On ekscytuje się podróżą, procesem. Z Nim nie da się tracić czasu, bo to On jest Jego źródłem. Nie da się zyskać na czasie, mając wieczność po swojej stronie. Nie dziw się więc, że Bóg nie jest nerwowy.

Czekasz na deszcz?

Wstawaj, szykuj się.

Maja Sowińska

Fot. Kasia Lewek
Dział publicystyczny „Na werandzie” funkcjonuje dzięki wsparciu darczyńców Fundacji „SOWINSKY”. Możesz nam pomóc tworzyć i rozwijać tę przestrzeń przy pomocy wpłat na konto naszej Fundacji: 13 1140 2004 0000 3302 7887 9056 tytułem „darowizna na realizację celów statutowych”.

Dziękujemy za wsparcie! Dzięki Wam możemy tworzyć dalej. 🙂