Uwierzyliśmy i zaufaliśmy, poszliśmy za Nim. Zaryzykowaliśmy, bez dwóch zdań.

A zdarza nam się chorować, czasem pomimo modlitw i pewności Jego dobrej woli, nieraz miesiącami, latami zmagać się, nie rozumieć. Albo się plątamy w tych naszych emocjach, relacjach. Tacy jesteśmy niezaspokojeni, szamotamy się w prostych pragnieniach. Łakniemy, schniemy. Toniemy z powodu elementarnych potrzeb, a przecież nasze serca miały zasiadać wysoko.

Potrzeby.

Właśnie o tym jest pierwsze kuszenie Jezusa.

Jesteś taki głodny, taki spragniony, taki wymęczony po tych czterdziestu dniach postu, wykazałeś się, należy ci się, przecież Bóg jest chyba dobry i dba, masz prawo chcieć spełnienia swoich potrzeb tu i teraz.

A wymęczony Jezus mówi: odczep się, bo moje życie to coś więcej niż moje potrzeby.

***

Położyliśmy w Nim swoją ufność: my zajmujemy się Twoim Królestwem, Ty nami. Uczciwy układ. Dobre ubezpieczenie, bez kruczków małym drukiem. Nie trzeba nawet asekuracji.

A zdarza nam się ciułać do wypłaty albo nagły wydatek spada na nas jak grom z jasnego – jak na ironię – nieba. Auto się non stop psuje. Zakupy to coraz trudniejsze mistrzostwa akrobatyczne, żeby wciąż kupić mniej więcej tyle, co kiedyś, ale zmieścić się w starej kwocie. Albo ten kredyt i niepewność, niepewność. Stylizowana coraz dramatyczniej stabilność.

Bezpieczeństwo.

Właśnie o tym jest drugie kuszenie Jezusa.

Taki jesteś pewny i niewzruszony, chociaż słaniasz się na nogach ze zmęczenia tym postem, to było takie wyzwanie, że należy ci lektyka tu i teraz, zaraz, ubezpieczenie od Boga jest tak niezwykłe i hojne, że nawet jakbyś się rzucił w przepaść, to masz prawo oczekiwać, że nawet się nie zadraśniesz.

A słaniający się Jezus mówi: odczep się, bo moje życie to coś więcej niż poczucie bezpieczeństwa.

***

Dostaliśmy i wzięliśmy konkretne obietnice. Będziemy się liczyć, odmienimy oblicze tej Ziemi. Owszem, zakłada to poświęcenie i chodzenie według logiki nie tego świata, ale jakoś to rozgryziemy.

A przecież zło jest tak krzykliwe, że te nasze dobre, powolne zaczyny są nieraz po prostu śmieszne. Nie ma czasu na czekanie, aż ziarenko wyda plon, potrzebujemy czegoś instant. Ilu głupawych jutuberów ma zasięgi sto razy większe niż my, którzy mówimy tak wartościowe rzeczy, kwestie życia i śmierci. Chcemy asystować przełomom, ale ludzie chcą przyjemności.

Znaczenie.

Właśnie o tym jest trzecie kuszenie Jezusa.

Obdarciuch z pustyni, a zachowuje się jak król. Nic nie masz, żadnego wpływu, żadnego znaczenia, ani jednego towarzysza, który by chciał poświęcić ci czas, żadnego pałacu, żadnych zasobów, tylko ta duchowa duma. Tym się nie najesz, nie mówiąc już o zrobieniu czegoś pożytecznego. Ale jest na to sposób, wystarczy klęknąć, a staniesz się niezrównany.

A obdarciuch z pustyni mówi: odczep się, moje życie to coś więcej niż chęć uznania.

Mam Ojca, a On ma mnie. To jest wszystko, co mam do powiedzenia.

***

Niby wiemy, że Jego Królestwo nie jest z tego świata. A jednak przewracamy oczami, gdy serce napomina nas: nie rozumiesz, bo jesteś przyziemny.

Niby wiemy, że to wiara zwycięża świat. A jednak nerwowo chichoczemy, gdy serce napomina nas: nie doświadczasz tego, bo tak naprawdę żyjesz o własnych siłach.

Niby wiemy, że pisane nam nadprzyrodzone życie. A jednak jesteśmy właściwie urażeni, gdy serce napomina nas: żyjesz, jakby Jezus niczego nie zmienił.

***

Czego potrzebujesz?

Czego się boisz?

Czego pragniesz?

A masz Ojca, a On ma Ciebie? 

To jest wszystko, co mam do powiedzenia.

Maja Sowińska

Dział publicystyczny „Na werandzie” funkcjonuje dzięki wsparciu darczyńców Fundacji „SOWINSKY”. Możesz nam pomóc tworzyć i rozwijać tę przestrzeń przy pomocy wpłat na konto naszej Fundacji: 13 1140 2004 0000 3302 7887 9056 tytułem „darowizna na realizację celów statutowych”.

Dziękujemy za wsparcie! Dzięki Wam możemy tworzyć dalej. 🙂