Rut. Moabitka, obca narodowi Izraelskiemu. Ta, co nie powinna była się nawet znaleźć na ziemi Izraela, a jednak. Przez wzgląd na swą sprawiedliwość, nie wiedzieć skąd w niej powstałą, nie tylko przyszła, ale i pozostała na wieki, wpisana w historię zbawienia. Jej postać jest dla mnie doskonałym przykładem osoby, która pomimo znikomej łączności z obowiązującym, w zasadzie gdzieś obok, życiem religijnym, odnajduje w sobie pragnienie odnalezienia większego sensu, do którego to życie ma prowadzić – spotkania z jedynym, prawdziwym Bogiem i wytrwała w swoim postanowieniu, idzie tą drogą.  

Jak poznajemy Rut? W okolicznościach dla niej bardzo trudnych. Jej mąż, który był synem Noemi oraz mąż jej szwagierki – Machlon i Kilion, umierają. Noemi po ich śmierci, stawia sprawę jasno: zachęca obydwie synowe do opuszczenia jej i powrotu do swoich ziem i swoich bogów. Orpa w istocie tak czyni, jednak Rut, w poruszającej deklaracji wyznaje miłość do swej teściowej, która przede wszystkim charakteryzuje się wiernością. „Gdzie ty pójdziesz, tam ja pójdę… gdzie ty umrzesz, tam ja umrę” (por. Rt 1,16-17). Wobec tego rodzaju uporczywego nastawienia, Noemi pozostaje kapitulacja i powrót do swej ojczyzny, Domu Chleba (Betlejem), z którego za chlebem przecież uszła. Teraz znów, skoro kraina jest syta, dwie niewiasty ruszają w poszukiwaniu przetrwania i sytości.

W deklaracji Rut i czynach, które te słowa potwierdzają, widzimy, że miała ona serce kochające, które przylgnęło do serca jej własnej teściowej, choć dla wielu takie zdarzenie, może wydawać się pewnego rodzaju cudownym i niemożliwym do zaistnienia precedensem. A jednak. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Kolejną cechą, której kochającej Moabitce nie brakuje jest postawa uniżenia i służby. Nie zwleka, lecz przystępuje do działania, szukając możliwości znalezienia zajęcia, które da im pokarm na stół. Co więcej – nie robi tego opieszale, lecz jej zapał i pracowitość nie umykają uwadze. (por. Rt 2,7) Pośrodku tej pracy, Booz usłyszawszy o niej, wyciąga ku niej swą pomocną dłoń. Booz był ich krewnym, który miał wobec Noemi i jej rodziny prawo wykupu. 

Obecny w tej historii motyw relacji Kościół-Oblubienica (Rut) i Wspomożyciela-Zbawiciela (Booz), jest czymś, co do głębi porusza. W osobie Rut znajdują ucieleśnienie zachowania tak upragnione przez naszego Ojca. Miłość, żarliwość, wierność, można powiedzieć: ślepe zaufanie. Najpierw porzuca ona matkę, ojca, swoją ziemię rodzinną, niczym późniejsi uczniowie Chrystusa, aby podążyć tam, gdzie wzywa ją Bóg. (Por. Rt 2,11; Mt 19,29) Później pokornie zaczyna służyć i opiekować się swoją teściową. Znajduje przychylność w oczach kogoś, kto, po ludzku myśląc, nie powinien był na nią nawet spojrzeć, wszak była ona całkowicie obca! 

Rut ze strony Booza doświadcza łaski – niezasłużonej przychylności, która onieśmiela. Doświadcza spotkania z kimś, kto za darmo, nie mając względu na jej pochodzenie, okazuje jej dobroć, a ta dobroć jedynie umacnia ją w wyborze, którego dokonała: „…a twój Bóg będzie moim Bogiem”. Ta dynamika początkowej relacji między Boozem, a Rut, jest dla mnie niezwykłym odbiciem słów św. Pawła z listu do Rzymian: „Boża dobroć prowadzi do nawrócenia”. (por. Rz 5,5) Doświadczenie tej dobroci, umacnia ją w posłuszeństwie. Tak, jak i nas, wierzących w Pana. Okazuje się ona posłuszna swojej teściowej, Noemi, która sugeruje jej konkretny scenariusz, mający doprowadzić do poślubienia Booza i scenariusz ten w istocie znajduje swoje pozytywne zakończenie. 

Booz, będąc człowiekiem sprawiedliwym, wypełnia prawo, które go obowiązuje, tak, aby móc poślubić tę „obcą” kobietę. Wspaniale to pokazuje tę prawdę, że Chrystus, wypełnia Prawo, tak, aby móc poślubić swoją Oblubienicę, która już nie pozostaje obca (także poganie), lecz bliska dzięki Jego wyborowi. (Ef 2,11-13) 

Rut, ostatecznie zostaje Poślubioną. Rodzi Boozowi syna, Obeda, który jest ojcem Jessego, ojca Dawida. Moabitka, obca, według krwi, kobieta, staje się jedną z przodkiń Zbawiciela, ale bliska według nastawienia serca i czynów. (por. Łk 8,21) Dzięki temu wszystkiemu znajduje się miejsce dla niej w Rodzie Zbawiciela. 

Jej postawa jest dla mnie znakomitym typem osoby, która jest otwarta na działanie łaski Bożej i więcej: na współpracę z nią. Jej wierność, miłość, nawet po śmierć, posłuszeństwo i pokora, są wzorami dla nas – wierzących w Pana Jezusa, dziś już przyobleczonych mocą Ducha Świętego. Dzięki tej historii możemy odkryć, że nie definiuje nas przynależność na tym świecie, lecz wszyscy mamy Niebieskie przeznaczenie trwania w obecności Bożej po wieki wieków, bez względu na naszą historię i tożsamość etniczną. Każdy z nas ma tę możliwość, ze względu na łaskę, którą darzy nas Ojciec, tak jak Rut obdarzył Booz. Jej postać pokazuje, że nigdy nie możemy tracić nadziei, a remedium na beznadzieję i rozpacz jest miłość, wiara, wierność i zaangażowanie. Nawet w sytuacjach, które wydają się stracone, bo Bóg we wszystkim współdziała dla dobra tych, którzy go miłują. (por. Rz 8,28)